Prawdziwe bestie cz 30

– Jestem Marko, dowódca straży. Kim jesteście, oraz kim byli wasi przeciwnicy? Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy takich istot. Odpowiadajcie natychmiast, jesli wam życie miłe.- Krasnolud wysunął się na przód.

– Ja jestem Mumbadin,  a to Krzysiek- ręką wskazał na chłopca, który ku jego zdumieniu trzymał w ręku swój dawny miecz- Wyruszyliśmy w poszukiwaniu jego ojca. Na początku naszej podróży było nas czworo, jednak naszą towarzyszkę musieliśmy pozostawić pośród leśnego ludu, który został zaatakowany przez te same bestie ścigające nas. Kolejna towarzyszka podróży zginęła w lesie niedaleko domu pustelnika. Sami ledwo zdołaliśmy uciec z życiem. Królowa Leśnego Ludu wysłała nas do domu Tora Mądrego, nikt z nas jednak nie wiedział gdzie go szukać.

– Niewiele zrozumiałem z twoich opowieści mości Mumbadinie. Jednak wiem kto mógłby wam pomóc. Tor Mądry, o którym wspomniałeś jest naszym władcą. Zabierzemy was do niego, to on podejmie decyzje co należy z wami postąpić. Ruszajmy więc, zanim wasi wrogowie tu powrócą.

Krzysiek nie wiele zdołał usłyszeć z odbywającej się rozmowy, bo jak tylko krasnolud stwierdził, że jego przyjaciółka zginęła, jego myśli zawędrowały do tego dnia. Tego momentu kiedy utknął między korzeniami, kiedy gałąź zaczęła pękać, a potem usłyszał te słowa: „Zabierzcie mnie zamiast niego”. Z odrętwienia oderwał go krzyk, krzyk Solum. Wtedy po raz ostatni spojrzał jej w oczy, po raz ostatni usłyszał jej myśli: „wybacz”. Nigdy nie powiedzial o tym Mumbadinowi, nigdy nikomu nie chciał o tym wspomnieć. Nie do końca wiadomo jak długo szli wzdłuż rzeki, powoli ogarniało ich oboje zmęczenie. Zapewne po niedawno stoczonej walce. Sam do końca nie wiedział jak udało im się ją przeżyć. Wkrótce rzeka skręciła na wschód, jej brzegi były łagodniejsze, gdzieniegdzie można było dostrzec chaty. Nie wyglądały one jednak jak te w których mieszkał chłopiec. Zbudowane były z jakiś gałęzi, wszystkie dość podobne do siebie. W pobliżu każdej z nich rosło pole różnego rodzaju zbóż. Krajobraz zmieniał się z minuty na minutę. Gdzieś w oddali widać było młyn. Dzieci przerywały zabawę, widząc dwoje nieznajomych i straż ich prowadzącą. Rozmowy cichły. Z każdą minutą zbliżali się do olbrzymiej twierdzy, otoczonej murem. Wewnątrz stał dom, jako jedyny był murowany. Twierdza miała 4 wierzyczki, każda skierowana w inną stronę. Na murach stali łucznicy, pod bramą natomiast stało dwóch żołnierzy z długimi mieczami. Kiedy dowódca zbliżył się do nich, ci natychmiast stanęli wyprostowani. Widać było, że również oni nie mogli oderwać wzroku od nieznajomych. Poprzejściu przez bramę, żołnierze rozeszli się w swoje strony, pozostał z nimi już tylko dowódca. Widać było, że nikt nie byłby w stanie uciec z owej twierdzy. Do centrum prowadziła tylko jedna droga. Nie była to jednak prosta droga, lecz pradziwy slalom. Jak później krasnolud usłyszał miało to znaczenie strategiczne. Drzwi owego domu, który bardziej kształtem przypominał jednak zamek, były szeroko otwarte. Dowódca zatrzymał się jednak przed wejściem, a potem zaczął szeptać jakieś słowa. Nie dało się ich zrozumieć, jednak dał się słyszeć powiew wiatru, świst a potem nastała cisza……

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 30. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s