Prawdziwe bestie cz 29

Chłopiec nie mógł uwierzyć w słowa swojego przyjaciela. Sam niestety nic nie pamiętał. Ćwiczyli jeszcze wiele razy, lecz tym razem Mumbadin nie miał ochoty rozwścieczyć Krzyśka. Pięć dni po przygodzie z Mitchelem dotarli nad Jezioro Słone. Krasnolud wyjaśnił chłopcu jego pochodzenie:

– Powstało ono setki lat temu w czasach gdy jeszcze ludzie żyli wspólnie z krasnoludami, elfami i innymi stworzeniami. Legenda głosi, że piękna bogini zakochała się w chłopcu z pobliskiej wioski. Ten pokryjomu przychodził do niej by spędzić z nią czas- ukrywali się właśnie tu nad jeziorem. Tutaj też po raz pierwszy się spotkali, gdy chłopiec przyszedł się wykąpać, a ona własnie przechadzała się w pobliżu. Zakochali się w sobie i żadne z nich nie mogło o drugim zapomnieć. Jednak był pewien problem, gdyż bogini nie miała prawa kochać śmiertelnika. Dowiedzieli się o tym inni bogowie i postanowili rozdzielić kochanków, lecz ich miłość była tak wielka, że udało im się ponownie odnaleźć. Wtedy też bogowie przyspieszyli tempo życia chłopca, któremu lata życia upływały z każdym miesiącem. Po 5 latach był już starcem, a mimo to nie przestał jej kochać, ta jednak widząc go w takim stanie i wiedząc, że już wkrótce go zabraknie poświęciła swoją nieśmiertelność i wspólnie z nim utonęli w tym jeziorze. Pozostali bogowie zaczęli płakać nad ich wspólnym grobem, a ich łzy sprawiły, że woda w jeziorze jest słona, niczym woda morska.

– Naprawdę smutna historia. Dlaczego bogini nie mogła kochać śmiertelnika?

– Powinieneś sam znać odpowiedź. My śmiertelnicy jak sama nazwa wskazuje jesteśmy śmiertelni. W każdej chwili możemy umrzeć, a bogowie żyją wiecznie. Sam widzisz, jak bolesna jest utrata ukochanej osoby.

Po tych słowach, łzy napłynęły do oczu chłopca. Doskonale wiedział jakie to uczucie.

Rozejrzał się dookoła, po drugiej stronie jeziora zobaczył przerażający widok. Stały tam dwie postacie w czarnych kapturach, przyglądające się im uważnie. Chłopiec szybko pokazał ich krasnoludowi, któremu serce zaczęło bić szybszym rytmem. Nie powinni być tak nieostrożni i stać w zupełnie odsłoniętym miejscu. Nakazał chłopcu powoli wycofać się w głąb lasu, co też zrobili. Krok po kroku, starali się nie spuszczać z oczu owych nieznajomych, jednocześnie rozglądając się wokół. Oboje mieli nadzieję, że owe postacie nie są zagrożeniem. Kiedy byli już na wysokości drzew, tuż obok głowy chłopca w pień pobliskiego drzewa wbiła się strzała. Po drugiej stronie jeziora zaczęły wychodzić martwiaki w pełnym uzbrojeniu, w grubej zbroi. Kilku znich trzymało w ręce łuki. Chłopiec z krasnoludem ruszyli pędem w głąb lasu, a strzały świstały między nimi. Słyszeli krzyki przeciwników. Gdzieś w oddali zauważyli jaszczury i dosiadające je martwiaki. Co prawda nie były to ogniste potwory, ale równie niebezpieczne i przede wszystkim szybsze od pieszych uciekinierów. Oboje doskonale wiedzieli, że przyjdzie im walczyć i że nie mają wielkiech szans. Przeciwników było zbyt wielu i do tego dochodziły nieznajome postaci, które najprawdopodobniej były potężnymi magami. Martwiaki bowiem tylko dzięki magii mają lepszy ekwipunek, bez niego są wogóle nie groźne. Biegli zupełnie na oślep, mając nadzieję na znalezienie dogodnego miejsca do walki. Wreszcie udało im się takie znaleźć. Tuż przy olbrzymim drzewie z wystającymi po obu stronach korzeniami. Zmniejszało ono przestrzeń w jakiej byli zmuszeni się bronić, co też dawało szanse na walkę z co najwyżej dwoma przeciwnikami jednocześnie.Jaszczury dotarły pierwsze, jednak nie miały za bardzo miejsca by podejść do przeciwników, a jeźdźcy nie kwapili się do zejścia z nich. Obserwowali ich jednak i byli gotowi w każdej chwili wyruszyć w pościg. Tuż za nimi pojawili się piesi przeciwnicy z zakrzywonymi mieczami, w czarnych zbrojach. Zbliżali się powoli.

Jeden z jednej, drugi z drugiej strony. Zarówno Krzysiek jak i Mumbadin nie spuszczali swoich przeciwników z oczu. Pierwszy został zaatakowany krasnolud, z niezwykłą łatwością odparował miecz przeciwnika, lecz prawie w tym samym momencie Krzysiek musiał obronić się przed ciosem. Jemu nie poszło tak łatwo, miecz zranił go w ramię. Chłopiec jęknął z bólu, nie miał zbyt wiele czasu na rozczulanie się nad sobą, gdyż jego przeciwnik zaatakował ponownie. Tym razem poszło mu nie co lepiej.

– W momencie ataku odsłaniają lewy bok. Zrób unik i zadaj cios!- krzyknął krasnolud, jednocześnie powalając swojego przeciwnika.

Krzysiek zauważył co krasnolud miał na myśli i jego przeciwnik również leżał już na ziemi. Nie zdążyli odetchnąć a już przybyło dwóch następnych, a kolejni szykowali się w kolejce. Padali jeden za drugim. Nawet Krzysiek radził sobie znacznie lepiej, jednak powoli tracił siły, a jego ruchy stawały się coraz wolniejsze. W ich oczach pojawiło się przerażenie kiedy spostrzegli w oddali łuczników. Wiedzieli już, że nie będą mieli żadnych szans na przeżycie. Krzyś odwrócił się w bok by stanąć naprzeciw kolejnego przeciwnika, jednak zamiast martwiaka ujrzał zakapturoną postać. Jego twarz chowała się za czarnym kapturem, jednak ręka nie była zwykłą ręką, raczej były to tylko kości. W niej znajdował się czarny jak smoła miecz. Przeciwnik zaatakował naprawdę szybko i tylko szczęście ocaliło chłopakowi życie, gdyż ten potknął się i uniósł miecz w górę, dzięki czemu sparował atak. Lecz kilka sekund później padl kolejny cios, tym razem sparowany przez krasnoluda. Ta sytuacja nieco zdekoncentrowała przeciwnika i pozwoliła chłopcu wstać. Krasnolud jednak musiał zająć się kolejnymi martwiakami atakującymi z drugiej strony. Jeden z nich zranił go w ramię, drugi jednak nadział się wprost na jego topór. Krzyś nie miał czasu przyglądać się walce przyjaciela, sam również miał spore problemy. Postać w czerni znów zaatakowała, tym razem z większą siła i szybkościa. Chłopiec jednak był już na to gotowy a jego serce biło znacznie szybciej niż poprzednio. Zrobił unik i sam również wyprowadził cios. Ich miecze spotkały się ze sobą, lecz w ręce chłopca nie było już jego poprzedniego miecza, zamiast niego trzymał on złoty miecz ze smoczą rekojeścią. Tym razem on sam nie mógł w to uwierzyć. W jego kierunku wypuszczona została strzała, lecz zanim dotarła ona do celu zatrzymała się i spadła na ziemie. Mag znów zaatakował a ich miecze ponownie uderzyły o siebie z głuchym dźwiękiem. Chłopiec zerknął w stronę łuczników, którzy teraz napinali łuki. Obok nich stał drugi mag z czarnym łukiem a w ręku trzymał czarną strzałę. Chłopiec czuł, że tej nie uda mu się zatrzymać. Zadał kolejny szybki cios w stronę przeciwnika, który lekko cofnął się unikając go zaledwie o cal. Nagle dało się słyszeć świst wypuszczanych strzał. Wspólnie z magiem odwrócili głowę w stronę łuczników, którzy padali jeden za drugim. To oni okazali się być celem. Mag z łukiem zniknął. Podobnie jak przeciwnik chłopca z czarnym mieczem. Martwiaki atakujące krasnoluda również zginęły pod gradem strzał. Aż cud że nikt inny nie został trafiony. Z pomiędzy drzew pojawiali się ludzie w zielonych strojach. Poruszali się powoli rozglądając na boki, a gdy zauważyli jakiegoś przeciwnika natychmiast wypuszczali strzały z długich prostych łuków. Nie było ich zbyt wielu i nie poruszali się tak bezszelestnie jak Leśny Lud, ale celnością dorównywali starym elfom jak stwierdził krasnolud. Otoczyli podróżnych ze wszystkich stron i wycelowali w nich łuki nie wiedząc do końca z kim mają do czynienia. Na czoło wysunął się młody mężczyzna w jasnych blond włosach, zamiast łuku trzymał w ręku miecz.

Advertisements

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 29, Smoki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s