Prawdziwe bestie cz 28

Ten las nie był aż tak gęsty jak poprzedni. Częściej przez drzewa przebijało słońce. Znacznie łatwiej udało im się stawiać kroki, nic nie stawało im na drodze. Szli tak przez cały dzień, zatrzymując się jedynie na posiłek. Krasnolud uznał, że jest tu dość bezpiecznie postanowił więc podszkolić swojego przyjaciela w walce, tak jak mu obiecał. Początki były dla chłopca trudne i dość bolesne mimo, że zamiast prawdziwej broni używali drewnianych pałek. Mumbadin był srogim nauczycielem i bardzo trudnym przeciwnikiem. Kiedy chłopiec upadł poraz setny, usłyszał krótkie:

– Jeżeli masz zamiar walczyć jak mała panienka to najlepiej od razu wbij sobie miecz w klatkę. Nigdy nie myślałem sobie, że syn Wielkiego Mistrza Magii będzie tak łatwym celem. Hahaha- krasnolud roześmiał się z leżącego na ziemi chłopca, który po kolanach próbował przesunąć się gdzieś na bok. Po tych słowach chłopak wstał, obrócił się w stronę swojego przeciwnika a twarz miał zupełnie odmienioną, twardą, rycerską. Uniósł swój drewniany miecz i rzucił okiem na krasnoluda, jakby szukał jego słabych punktów. Oboje patrzyli na siebie, aż w pewnym momencie krasnolud uderzył, jednak jego broń nie zdążyła dotrzeć do celu, gdyż chłopiec był już w zupełnie innym miejscu. Przemieścił się tam zupełnie bezszelestnie. Nadszedł kolejny cios również chybiony. Twarz chłopca była wciąż skupiona.

– Masz zamiar walczyć, czy uciekać?- zapytał krasnolud z ironicznym uśmiechem.

W tej samej chwili padł cios tak szybki, że nawet wielki wojownik ledwie zdołał go odparować. Później kolejny i następny. Mumbadin cofał się z każdym uderzeniem. Chłopiec zwinnie atakował, a każdy jego atak był coraz silniejszy. W pewnym momencie zatrzymał się, a jego wyraz twarzy zupełnie się nie zmienił.

– To wszystko na co cię stać? Hahaha. A już myślałem, że mam godnego przeciwnika.

Wzrok Krzyśka spoważniał, widać było, że nad czymś się skupia. Nagle wyprowadził cios, lecz nie był to zwykły cios. Krasnolud zauważył coś przerażającego. W ręce chłopca, w której trzymał drewniany miecz znalazł się miecz złoty, z rękojeścią w kształcie smoka, krasnolud zablokował cios, lecz jego miecz został przełamany na pół a zaraz po tym sam upadł na ziemię. Chłopiec zupełnie nie panując nad sobą zadał kolejny cios, a jego celem była głowa krasnoluda. Ten prędko krzyknął imię chłopca, dzięki czemu tamten na ułamek sekundy zawahał się i krasnolud zdołał uniknąć śmierci. Chwilę później w ręce Krzyśka był jego poprzedni drewniany miecz a oczy wyrażały teraz zdziwienie i oszołomienie, kiedy tylko zauważył przecięty miecz przeciwnika.

– Co się stało? Dlaczego leżysz na ziemi?- zapytał. Krasnolud z niedowierzeniem odwrócił się i sam zaczął zastanawiać się co przed chwilą się wydarzyło……..

Advertisements

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 28, Smoki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s