Prawdziwe bestie cz 25

Ten sam starzec, który jeszcze przed chwilą stał zupełnie bezbronnie, lekko zgarbiony, z oczami pełnymi strachu, teraz wyprostował się i spoważniał. W oczach widać było płomyki ognia. Krasnolud chwycił chłopca i odsunął go na obok. Nie był już do końca pewien, kto jest groźniejszym przeciwnikiem. Nie wiedział też, co znaczyły ostatnie słowa „moje dzieci, moi uczniowie”.

– Hahaha. Tooo były Twoje dzieeeeci? – zaśmiały się obie wiedźmy jednocześnie. A ich pisk był tak straszny, że Krzysiek musiał zamknąć uszy.- Taakk łaaatwooo ich zabiłyśmyyy i były całkiem smaczneee. Hahhaaha. Aaa terazzz zabijemmyy wasss.

– Nikogo już nigdy nie skrzywdzicie!- krzyknął starzec, a jego głos był potężny. Cały las zadrżał- Ja jestem tym, który zaginął! Ja jestem tym, który narodził się na nowo. Ja stworzyłem Mistrzów Magii i wysłałem ich, by pokonali zło na tej ziemi. Czekałem ich powrotu, lecz żaden z nich do mnie nie wrócił, gdyż prawdziwe zło było tuż pod moim nosem. Czekałem tak długo, aż zapomniałem kim jestem i na kogo czekam. Stałem się pustelnikiem. Lecz teraz wiem co tu robię. Teraz wracają wspomnienia. Teraz!!!!!- krzyknął tak donośnie, że ziemia cała zatrzęsła się, nawet drzewa, jakby rozstąpiły się na bok. Wiedźmy natomiast straciły swój uśmieszek na twarzy, widać było, że za chwilę uciekną.- Teraz jestem…. Bogiem!- z tymi słowami uniósł ręce w niebo i w tym miejscu gdzie stał uderzył piorun. Lecz jemu nic się nie stało. Stał tam nadal, wściekle patrząc na wiedźmy, które wiedziały już, że ich jedynym ratunkiem jest ucieczka. Jedna z nich zniknęła, lecz nie uciekła daleko, gdyż w miejscu gdzie tylko się pojawiła uderzył kolejny piorun, tym razem zabijając ją natychmiast. Druga patrzyła na to z przerażeniem.

– Nikt nigdy już nie stanie na tej ziemi! Stworzę pustynie bez życia. I nikt mi się nie przeciwstawi, nawet moi bracia i siostry. Jam jest Mitchel.

Wokół rozległ się huk, a chwilę później trzecia z sióstr zginęła od uderzenia pioruna. Bóg przypomniał sobie o krasnoludzie i chłopcu. Spojrzał na nich, a jego wściekłość nie znała granic. W oczach miał prawdziwe płomienie. Wycelował ręką chłopca, który spodziewał się najgorszego. Rozległ się kolejny huk, lecz piorun nie trafił w Krzysia, lecz w olbrzymi konar, który pojawił się nad jego głową. Konar przełamał się i upadł na ziemie. W tej samej chwili korzenie drzew zablokowały nogi Mitchela, a grube gałęzie chwyciły jego ręce. Następnie kolejne oplotły go w pasie. Ten próbował się wyrwać, a jego wściekłość wciąż rosła. W kilku miejscach uderzały pioruny, rozległ się olbrzymi wiatr, który łamał całe drzewa. Lecz korzenie i gałęzie nie puszczały. Mitchel stanął w płomieniach, grube gałęzie również zaczęły sie palić. To był okropny widok.

– Dość!!!!!!- rozległ się kobiecy krzyk a z nieba spadł zimny deszcz, gaszący wszystkie płomienie. Pojawiły się kolejne gałęzie całkowicie więżąc Boga w ich własnym więzieniu. Rozległ sie ostatni grzmot, a potem nastała cisza. Wiatr przestał wiać, a deszcz padać. Za plecami chłopca rozległ się ten sam kobiecy głos.- Musicie stąd odejść, tu jest dla was zbyt niebezpiecznie moi drodzy. Mój brat długo jeszcze będzie walczył, zanim znajdzie spokój.

Krzyś z krasnoludem odwrócili się w jej stronę i zobaczyli jej piękne czarne włosy, zielone oczy i cudowną twarz. Była cała zatroskana. Ubrana w niebieską suknię z jedwabiu wyglądała dostojnie. Oboje czuli, że należy się ukłonić, co też uczynili.

– Dziękuję wam. Powstańcie i odejdzcie. Jestem Boginią lasu i tak długo jak Mitchel będzie w nim przebywał, nikomu nic nie grozi. Jestem pewna, że kiedyś odnajdzie spokój. A wy ruszajcie w swoją dalszą drogę…..

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 25, Smoki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s