Prawdziwe bestie cz 24

Nie miał najmniejszego pojęcia dokąd idzie. Starał się rozglądać ale gdy tylko jego wzrok spotkał się ze wzrokiem tej strasznej istoty, stracił na to ochotę. Idąc tak przed siebie wydawało mu się, że słyszy czyjeś krzyki, ale to znów wiatr płatał mu figle. Choć krótko po tym jakby wszyscy lekko przyspieszyli kroku. Gdzieś przed nimi między drzewami wyłoniły się skały, a w nich jaskinia. Weszli do środka, widok był przerażający. Wszędzie przy wejściu leżały miecze, włócznie, łuki, zbroje. Dosłownie najrózniejszego rodzaju broń i ubrania. To było straszne. Jak tylko weszli głębiej, to co zobaczył było jeszcze bardziej przerażające. Gdzieś w głębi jaskini leżał stos kości, z pewnością były to ludzkie kości. Ich smród omal go nie powalił. Teraz już wiedział doskonale co go czeka. Strach brał nad nim górę, lecz starał się nie tracić głowy. Opracowywał plan i nie był zbyt pewny sukcesu, ale musiał spróbować, nie mógł się poddać. Nikt go nie pilnował, co zupełnie nie dziwiło, skoro wszystkie potrafiły przenosić się z miejsca na miejsce zaledwie w kilka sekund. W pewnej chwili wiatr znów przyniósł jakieś dźwięki, na co siostry nie pozostały już obojętne. Jedna z nich w ułamku sekundy zniknęła z jaskini. Teraz dzwięk dotarł również do uszu chłopca i wydawało mu się, że usłyszał swoje własne imię. Spojrzał w tył, jednak wschodzące słońce całkowicie oświetłiło już wejście. „Teraz, albo nigdy”- pomyślał. Ostatni raz spojrzał na dwie pozostałe siostry, które właśnie uwijały się gdzieś z przodu, żadna z nich nie zwracała uwagi na Krzyśka. Martwiło go jednak zniknięcie tej trzeciej, mogła pojawić się w każdej chwili. Powoli i najciszej jak tylko potrafił, chłopiec kierował się w stronę wyjścia, gdyby tylko któraś się odwróciła, wszystko byłoby stracone. Był już coraz bliżej, niestety nie widział zbyt wiele, gdyż słońce całkowicie oświetłiło wejście do jaskini. Nie mógł wytrzymać już tego stresu, strach wziął nad nim górę i zmusił go do biegu. Ruszył więc tak szybko jak tylko potrafił. Gdy już całkowicie przekroczył próg jaskini, kopnął nogą leżacy na ziemi hełm, który z hukiem trafił w skałę. Tuż za nim usłyszał przeraźliwy skowyt. Wiedział już co to oznacza. Teraz nie miał już żadnego wyjścia, nie mógł się zatrzymać. Co jakiś czas starał się zmieniać kierunek, lecz jego głównym celem był bieg w stronę słońca. Niewiele przez nie widział, ale był pewien, że również one nie wiele zobaczą. Biegł ile sił w nogach, gdzieś po swojej prawej stronie usłyszał pisk, wiedział już, ze złapały jego trop. Teraz po lewej zauważył jak ktoś się pojawił i w tej samej chwili zniknął. Nagle jedna z nich zjawiła sie tuż przed nim, lecz tym razem chłopak był na to gotowy, w ułamku sekundy zmienił kierunek i ominął potwora. Biegł dalej. Starał się nasłuchiwać każdych dźwięków różniących się od dźwięku jego własnych stóp i łamanych gałęzi. Las stawał się coraz gęściejszy i ciemniejszy, jego główny atut, jakim było słońce, teraz znikał gdzieś między drzewami. Wiedział już, że za chwilę go dopadną. Gdy tylko o tym pomyślał, istota stanęła tuż przed nim, obnażająca zęby z wściekłości, zupełnie w tej samej chwili zarówno po prawej jak i lewej stronie pojawiły się jej siostry. Chłpiec zatrzymał się. Ta z przodu, spojrzała na chłopca i znów z tym swoim uśmiechem triumfu uniosła miecz. Lecz nie zadała ciosu. Chłopiec spojrzał na nią i zauważył, że z jej ust wydobywa się piana, a miecz powoli zsuwa się z jej rąk. Dwie siostry również to zauważyły i jakby je to sparaliżowało. Ich starsza siostra upadła na ziemię, a za jej plecami stał krasnolud z uniesionym toporem, niosącym ślady krwi niedawno zabitej. Tuż za nim pojawił się starzec, lecz ten podobnie jak przed domem, był zupełnie nie uzbrojony. Chłopiec stanął za krasnoludem. Wiedźmy spojrzały z wściekłością na zabójce ich siostry. Dopiero teraz jedna z nich odezwała się:

– ZZZaapłaacisz nam za tooo! ZZZgiiniesz jakk twooii bracciaa ii jaakk wsszyyscy mistrzoowie magiii.

– Moje dzieci, moi uczniowie… nie żyją?- odezwał się stojący za nimi starzec. Jego twarz zupełnie się zmieniła, stała się mroczna i nawet przeraziła krasnoluda….

Advertisements

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 24, Smoki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s