Prawdziwe bestie cz 22

Z każdym krokiem zbliżali się w stronę domu. Dom wydał im się nieco większy niż się spodziewali. Właściwie to był olbrzymi. Będąc coraz bliżej drzwi, postanowili zachować ostrożność. Krzyś na moment zapomniał o swoich problemach i ze skupieniem i w ciszy skradał się krok po kroku. Krasnolud tuż obok niego z toporem w ręce rozglądał się wokoło. Teraz był wdzięczny, że nie miał ze sobą zbroi, gdyż ta na pewno nie pomogłaby mu zachować ciszę. Zbliżali się do okien, postanowili najpierw zajrzeć do środka, by zorientować się w sytuacji. Pierwszy wychylił głowę krasnolud. Na środku izby stał drewniany stół, a wokół niego cztery sporej wielkości krzesła. W kominku palił się ogień, a nad nim piekło się jakieś mięso. Krasnolud rozpoznał od razu mięso z młodej sarny. Po prawej stronie były drzwi do kolejnego pomieszczenia, prawdopodobnie sypialni. Całą izbę oświetłała mała lampa.

– Dlaczego zaglądacie do mojego domu przez okna? Wypadałoby zapukać, prawda?- głos dobiegł za ich plecami. Oboje odwrócili się gwałtownie, Krzysiek wyciągnął miecz, krasnolud uniósł swój topór. Na wprost nich stał starzec z siwą brodą, ten sam, który wcześniej ocalił chłopca. Na jego twarzy widniał uśmiech i nawet gdy tamci podnieśli broń, ten nie zmienił swojego uśmiechu. Wręcz przeciwnie, roześmiał się na głos.

– Hahaha. Nie dość, że zaglądacie do mojego domu, to jeszcze celujecie we mnie bronią. Czy widzicie jakąkolwiek broń w moich rękach? Czy to nie ja uratowałem ci życie chłopcze? Hahaha. Ale cóż to? Jeszcze wczoraj było was troje, gdzie jest ta piękność ze złotym łukiem?- starzec wpatrywał się w nich, a jego mina zmieniła swój wyraz, gdy tylko spojrzał na chłopca.- Chodźmy do środka, wszystko mi opowiecie. A ty mój drogi- tu spojrzał znów w oczy Krzyśka- musisz napić się gorącej czekolady. Jestem pewien, że pomoże ci ona odzyskać siły.

Krasnolud nie protestował, dobrze wiedział, że gdyby ów człowiek chciał ich zabić, zrobiłby to już dawno temu i nie udzielałby im żadnej pomocy. Ruszyli więc za nim do środka. Wewnątrz poczuli ciepło z kominka i wspaniały zapach pieczonego mięsa. Oboje natychmiast zgłodnieli, usiedli więc przy stoliku, a nieznajomy zaczął krzątać się po izbie. Wyciągnął trzy kubki, z czego dwa napełnił gorącym piwem, natomiast trzeci czekoladą. Postawił też przed nimi talerze, wkrótce napełniły się one jedzeniem, Wyciągnął też świeżo upieczony chleb. Był taki delikatny. Wszyscy z apetytem zabrali się do jedzenia. Po skończonym posiłku starzec wyciągnął fajkę, napełnił tytoniem odpalił i zerkając na twarz chłopca, zapytał:

– Drogi krasnoludzie, po waszej minie widzę, że zdarzyło się coś strasznego. Powiedz mi proszę, co stało się towarzyszce waszej podróży?

Mumbadin, rozpoczął swoją opowieść od momentu kiedy poraz ostatni widzieli starca. Kiedy dotarł do najgorszej części opowiadania, krzysiek wstał i wyszedł z domu. Drzwi zamknęły się z hukiem. Zapewne starzec z kranoludem dalej prowadzili rozmowę, lecz on nie mógł tego słuchać, nie chciał przeżyć tego po raz drugi. Spojrzał w tą część lasu, z której jeszcze chwilę temu się wydostali, zauważył tam czyjś ruch. Drzewa pozostawiły otwarte wejście. Krzysiek bez zastanowienia, bez broni, którą zostawił wewnątrz, pobiegł w tamtą stronę. Był pewien, że zobaczył Solum….

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 22. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s