Prawdziwe bestie cz 18

Do sali wbiegło dwóch żołnierzy. Zadyszani ukłonili się królowej i stanęli na wprost swojego dowódcy.

– Ilu?- zapytał

– Drzewa szeptają o kilku tysiącach martwiaków.

– Z nimi poradzimy sobie bez trudu.

– Ale to nie wszystko panie. Są z nimi ogniste jaszczury, a na północy jest też olbrzym.

– Olbrzym?- wszyscy rozejrzeli się po sobie nerwowo. Z martwiakami daliby radę, te nie są zbyt mądre i atakują cała kupą, można je bardzo łatwo wystrzelać a one nawet nie zorientują się skąd wyleciała strzała, ale olbrzyma nie da się trafić zwykłą strzałą. Do tego potrzeba cięzkiej broni. Dowódca spojrzał na jednego z żołnierzy- potrzebujemy strzał grzmotu. Ukwyjcie je w odpowiednich miejscach i czekajcie na mój sygnał. Nie będziemy mieli szans jeśli przeciwnik je odkryje, brońcie do nich dostępu. Nie pozwólcie by ktokowliek inny o nich wiedział.

– Tak jest!- z tymi słowami wybiegł.

W oczach drugiego dało się zobaczyć przerażenie. Widać on jeden miał otwarty umysł i zbierał wszystkie informacje od wszystkich mieszkańców tego lasu. Krzysiek zastanawiał się, jak może on słyszeć na takie odległości. Rozejrzał się po zebranych i ten sam strach zobaczył w oczach królowej i dowódcy. Co mogło ich tak przerazić?

– Szybko moja córko. Nie mamy czasu do stracenia. Musisz zabrać stąd naszych gości. Zawsze chciałaś przeżyć przygodę, właśnie teraz masz okazję. Nie próbuj mi się sprzeciwiać. Skoro naszym wrogom, kimkolwiek oni są, tak bardzo zależy na tym chłopcu, naszym obowiązkiem jest go chronić. Idźcie do domu Wielkiego Tora, u niego będziecie bezpieczni. Przekażcie mu co się tu wydarzyło. Mam nadzieję że uda wam się tam dotrzeć bezpiecznie i szybko, bo możemy nie utrzymać się tu zbyt długo. Postaram się zrobić co w mojej mocy, by ich powstrzymać.

– Ale jak się stąd wydostaniemy? Przecież jesteśmy otoczeni- odezwał się wreszcie krasnolud.

– Pójdziecie pod ziemią. Ty mości Mumbadinie na pewno odnajdziesz droge w ciemnościach. Korzenie drzew was osłonią. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

– A co z nianią? Czy ona zmieści się tam gdzie mamy iść?- zapytał Krzysiek, lecz znał już odpowiedź na to pytanie. Do jego oczu napłynęły łzy. Teraz, gdy dowiedział się o niej tak wiele i gdy jeszcze bardziej ją pokochał, musiał ją tu zostawić. Gdy tylko na nią spojrzał rozpłakał się, podbiegł do niej i przytulił ja tak mocno jak tylko potrafił.

– Nic się o mnie nie bój mój drogi. Ja tu zostanę i pomogę im w walce. Jestem pewna, że przydam się tu zwłaszcza do walki z olbrzymem. Może będę mogła się mu odpłacić za wszystki wcześniejsze krzywdy. Uśmiechnij się, pamiętaj że wyruszasz na poszukiwanie swoich rodziców. Musisz być teraz silny i odważny. Nie możesz rozklejać się przy kobiecie dla której teraz tak szybko bije twoje serce- ostatnie zdanie powiedziała szeptem. Na pewno domyślacie się, że każdy z obecnych poza krasnoludem oczywiście, doskonale je usłyszał. Jednak nikt nie dał tego po sobie poznać. Te słowa właśnie wysuszyły łzy. Chłopiec wstał, uniósł głowę, spojrzał w oczy półolbrzymce a następnie odwrócił się i ruszył za resztą grupy w głąb nowo powstałego tunelu. Wciąż gdzieś jeszcze myślał o tym pożegnaniu, lecz cisze przerwało trzęsienie ziemi……

Advertisements

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 18. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s