Prawdziwe bestie cz 17

Chłopiec spał niespokojnym snem, dręczyły go koszmary. Jak tylko się obódził, cieszył się, że wreszcie nadszedł nowy dzień. Na stole zauważył półmisek pełen owoców a obok kubek pełen wody- właściwie nie była to woda lecz świeża rosa. Smakowała wspaniale, gdy tylko się tego napił czuł napływ olbrzymiej porcji energii. Wszystkie niespokojne myśli zniknęły. Gdzieś w rogu zobaczył kolejną miskę z wodą a obok niej taborecik i ręcznik. Natychmiast umył się, ubrał i był już gotowy przywitać kolejny dzień. Jak tylko o tym pomyślał, drzwi otworzyły się a przy nich stała Solum.

– Nareszcie wstałeś.- mówiąc to uśmiechnęła się. Chłopiec spojrzał na nią i stwierdził, że wygląda piękniej niż zwykle. Miała lśniące rozpuszczone włosy, ubrana była w jakiś nieznany mu zielony materiał. jej twarz cała promieniała.- Dziękuję za komplement- kiedy chłopiec zorientował się, że ona poznała jego myśli, cały się zarumienił, co jeszcze bardziej rozbawiło dziewczynę.

Wyruszył tuż obok niej długim korytarzem. Przechodziło tędy sporo innych osób i wszyscy wyglądali na zajętych swoimi sprawami, nikt nie zwracał na nich uwagi. Zdarzyło się raz czy dwa, że zobaczył przebiegające dzieci gdzieś na rozwidleniu korytarzy.

– Dokąd wszyscy tak pędzą?

– Każdy z nich ma swoje sprawy i swoje obowiązki. Jedni idą po prostu porozmawiać z drzewami, dowiedzieć się jakiś nowych wieści z innych krajów, inni natomiast opiekują się zwierzętami. Jeszcze inni zbierają najróżniejsze grzyby, owoce czy też rosę. Są też tacy którzy patrolują las i bronią nas przed wszelkim niebezpieczeństwem. Pamiętasz tego co nas zatrzymał wczoraj ze swoim oddziałem? To był dowódca straży. Wybacz mu swoje zachowanie, ale nie często widzimy tu obcych, dlatego nie jesteśmy do nich przyjaźnie nastawieni. A poza tym byliśmy przecież ścigani, a to wcale nie ucieszyło naszego dowódcy.

Po tych słowach chłopiec przypomniał sobie, że rzeczywiście przed kimś uciekali. Nie za bardzo wiedzieli kto to, a teraz był ciekawy co się z nimi stało.

– Nie bardzo wiemy gdzie zniknęli. Jednej chwili nasi ludzie widzieli kilka martwiaków gdzieś na horyzoncie, lecz w następnej wszyscy co do jednego, zniknęli.

Dotarli wreszcie do końca korytarza a gdy weszli do wielkiej sali, Krzysiek przypomniał sobie ze przecież była to niedawna sala tronowa. Tym razem jednak różniła się nieco. Na środku sali stał wielki stół, na którym przesiadywali: jego niania, krasnolód, obok niego Wielka Królowa na swoim tronie, po jej prawej ręce siedział dowódca straży i kilku innych żołnierzy, których chłopiec nie znał. Zostały tylko dwa wolne miejsca naprzeciwko Królowej- dla nich oboje. Kiedy wszyscy zajęli miejsca Królowa przemówiła:

– Moi drodzy. Zebraliśmy się tu, gdyż nasz kraj jest w niebezpieczeństwie. Moi ludzie- tu wskazała na swojego dowódcę- donieśli mi, że po drugiej stronie lasu czai się zło. Niestety żaden z nich nie był w stanie nic dojrzeć, muszą osłaniać ich jakieś czary. Rodzaj magii, której nigdy nie mieliśmy okazji poznać. Z tego co zdążyliśmy się domyślić to ścigają oni tego oto chłopca- wszystkie głowy odwróciły się w kierunku, w którym wskazała królowa. Krzysiek zakłopotany uznał, że powinien wstać. W ciągu jednej chwili usłyszał ich myśli. „Dlaczego ktoś taki jest ścigany?”, „Co on właściwie ma w sobie”, „Sprowadził na nas wielkie niebezpieczeństwo, powinniśmy oddać go naszym wrogom”.

– Ja też nie wiem, dlaczego jestem ścigany. Proszę, nie oddawajcie im mnie, oni na pewno mnie zabiją- te słowa zadziwiły wszystkich obecnych. Nikt nie spodziewał się, że ten chłopiec również słyszy ich myśli.

– Chłopcze- odezwała się Wielka Królowa- wybacz moim poddanym ich niecne myśli. Masz moje słowo, że nie oddamy cię Twoim wrogom, a jeśli wkroczą na nasz teren, będą również naszymi wrogami.

Zdarzyło się wam powiedzieć coś w złą godzinę? Tak właśnie stało się teraz. Jak tylko Królowa wypowiedziała te słowa, gdzieś na południu rozległ się alarm, wszyscy doskonale wiedzieli co to oznacza, dowódca wstał od stołu i już miał ruszyć w stronę wyjścia, gdy rozległ się kolejny dźwięk, tym razem z północy. Widać było strach w jego oczach, jeszcze nigdy nie zostali zaatakowani z dwóch stron jednocześnie, wkrótce jednak usłyszeli kolejny dźwięk rogu z zachodu, a już po chwili dźwięk dzwonów ze wschodu. Byli otoczeni.

……

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 17. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s