Prawdziwe bestie cz 12

Jej wzrok zatrzymal sie na nim. Przez chwile jakby go nim badala. Lecz chlopiec stal meznie wyprostowany a gdy ich wzrok sie spotkal, nie odwrocil go. Wpatrywal sie w nia juz nie jako chlopiec lecz jako prawdziwy mezczyzna. Przypatrywali sie sobie przez chwile.

– Nie moge powiedziec ci kim jestem, jeszcze nie teraz.- jej usta nawet nie drgnely a jednak Krzysiek ja uslyszal. To wybilo go troche z rytmu i opuscil wzrok. Dziewczyna lekko sie usmiechnela, spojrzala za siebie, a gdy odwrocila sie z powrotem, miala naprawde przerazony wyraz twarzy.

– Uciekajmy, predko!

Tym razem nikt jej sie nie sprzeciwial. Nie wiedzieli przed czym uciekaja, ale skoro ktos taki jak ona tak sie przerazil, rozsadek wzial gore. Wszyscy predko wyszli z domu. Pobiegli za dziewczyna. Nielatwo bylo dorownac jej kroku. Jej ruchy byly takie lekkie a jednoczesnie takie zgrabne. Krasnolud oczywiscie dawal rade, wkoncu od malego byl szkolony na wojownika, a wytrzymalosc to podstawa. Rowniez niania nie miala z tym wielkich trudnosci, tu widac bylo, ze rozmiar mial znaczenie. Najwieksze trudnosci jednak mial Krzysiek. Szybko tracil sily, juz ledwo biegl. Nie mogl zlapac tchu. Wkoncu stanal i ciezko oddychajac zdolal tylko wydusic z siebie ciche „Zaczekajcie, nie moge”. Nikt go nie uslyszal, poza dziewczyna, widac bylo ze nie tylko wzrok ma dobry, ale rowniez sluch. Zatrzymala sie, odwrocila i podeszla do siedzacego na ziemi chlopca. Krecilo mu sie juz w glowie, serce bilo jak zwariowane. Nieznajoma wyciagnela z kieszeni male zawiniatko- owiniete bylo w jakis rodzaj liscia. A w srodku malenka buteleczka z jakims niebieskim plynem. Dziewczyna otworzyla ja i podala Krzyskowi.

– Pij.- chlopak wzial butelke, nie bylo to latwe, tak byla mala. Wzial lyka, wlasciwie to tylko kilka kropli i natychmiast poczul olbrzymi zapas energii. Zmeczenie zniknelo, zniknal tez bol, a serce zaczelo bic swoim rytmem, moze lekko przyspieszonym, ale juz nie z powodu zmeczenia. Dziewczyna byla tak blisko niego, ze mogl poczuc jej zapach. Zapach kwiatow wiosna, zapach swiezo scietej trawy, zapach lasu. Tak delikatny, a jednoczesnie tak intensywny. Nie do konca rozumial co sie z nim dzieje.

– Naprzod, ruszajmy.- z tego stanu oderwal go glos dziewczyny. Widac bylo ze naprawde sie spieszy. Wszyscy ruszyli wiec dalej. Tym razem nawet Krzysiek dotrzymywal im kroku. Biegli przez jakies pola, lasy, laki, jakis mostek nad strumieniem. Gdzies w oddali majaczyly gory. Raz po raz zakrecali, raz droga byla szeroka, pozniej waska, a jeszcze pozniej jakby nie bylo jej wcale. Jednak ich przewodnik doskonale wiedzial dokad biegna. Nie wiadomo jak dlugo i daleko wlasciwie biegli, nagle jednak sie zatrzymali. Nikt nic nie powiedzial, wszyscy nasluchiwali. Uslyszeli jakis szelest, krasnolud chwycil mocniej topor, niania scisnela piesci, Krzysiek rowniez przyjal pozycje bojowa, wszyscy czekali…….

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 12. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s