Prawdziwe bestie cz7

…. zdarzylo sie jednoczesnie kilka rzeczy. Chlopiec uslyszal czyjs kobiecy krzyk, tak przerazliwy ze wsztrzymal oddech. Dochodzil gdzies z daleka i nie trzeba bylo byc geniuszem, aby wiedziec ze ktos ma klopoty. Jednoczesnie otworzyly sie z hukiem drzwi a do srodka pomieszczenia wpadlo mnostwo przedziwnie wygladajacych stworow, wrecz strasznie. Mialy powykrzywiane pyski, dlugie nosy i mnostwo chrost na twarzy. Wszystkie skrzeczaly jednoczesnie. Chlopiec z przerazeniem wstal jednak zanim zrobil jakis krok z drugiej strony pomieszczenia wpadlo kolejne kilkadziesiat istot. Wszystkie rozgladaly sie wokolo. Jedynie Mumbadin zachowal zimna krew. Chwycil za swoj topor, uniosl go wysoko i czekal. Nagle wzrok martwiakow- gdyz tak je nazywano- zatrzymal sie na chlopcu i paczce. Rozlegl sie pisk i wszystkie ruszyly w strone chlopca. Krasnolud wywijal toporem i zabil nim juz dziesiatki stworzen lecz z kazda chwila zjawialy sie kolejne. Jakby przybyly z nikad. Czesc zblizyla sie do chlopca na wyciagniecie reki. Krzysiek wymachiwal rekoma, kopal nogami lecz powoli brakowalo mu sil. Jeden ze stworzen drapnal go pazurem. Krasnolud to zauwazyl i ogarnal go prawdziwy szal, teraz dopiero mozna bylo powiedziec ze sie rozruszal. Machal toporem duzo szybciej niz wczesniej, a musze wam powiedziec ze nie latwe to zadanie. Gdybyscie sprobowali taki chwycic i uniesc sadze ze zaledwie garstka by tego dokonala a sprobujcie jeszcze sie zamachnac. Dla niego jednak to bylo niczym wymachiwanie kijem dla nas. Ginelo ich coraz wiecej, cala kuchnia wygladala jakby przebieglo po niej stado sloni. Zniszczony stol, polamane krzesla, szafki powywracane i wszedzie pelno czarnej jak smola krwi. Nie bylo jednak zadnych cial, wszystkie znikaly z hukiem. Widac bylo ze jest ich coraz mniej i impet ich uderzenia maleje. Powoli zaczely sie wycofywac, lecz wtedy znow rozlegl sie pisk. Do pomieszczenia wpadly inne istoty, niewiele roznily sie od poprzednich, byly odrobine wieksze. Glowna roznica byl fakt ze nosily czarne zbroje a w swoich dlugich palcach trzymaly kolczaste palki. Nikt z was nie chcialby z takiej dostac.

– Na brode Wielkiego Krasnoluda, powinienem zabrac ze soba zbroje- zaklnal krasnolud. Nie wycofal sie jednak, obserwowal swoich przeciwnikow. W postawie bojowej czekal na ich ruch. Najpierw ruszyly te po jego prawej stronie. Dalo sie slyszec uderzenie stali o stal, a potem brzdek zbroi. Jeden z przeciwnikow zniknal, lecz wraz z jego zniknieciem dwoch kolejnych zaatakowalo. Krasnolud zrobil krok w tylu, zapomnial jednak ze nie jest sam, zachaczyl o noge Krzyska i z hukiem spadl na ziemie. Tamci ruszyli biegiem w jego kierunku. Wtedy chlopiec zrobil cos nieprzewidywalnego, chwycil za lezacy na ziemi topor i jednym ruchem scial swoim przeciwnikom glowy. Mowilem wam juz jak ciezki jest taki topor? Po dzis dzien wspomina sie ten wyczyn i zaden z krasnoludow nie moze wyjsc z podziwu. Widzac to wszyskie martwiaki uciekly ze strachem. Trudno stwierdzic czy wystraszyl ich nieprzewidziany ruch chlopca czy tez jego twarz. Jakby ktos z was spojrzal wtedy na niego mysle ze bylby caly mokry ze strachu. Topor upadl z brzekiem na podloge a nasz bohater stracil przytomnosc…..

Reklamy

Informacje o kriss031985

Duzo moglbym pisac- jest wiele rzeczy ktore lubie robic, jest wiele za ktorymi nie przepadam i jest wiele ktorych chcialbym sprobowac. Coz najlepiej odkrywac tajemnice cegielka po cegielce:-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawdziwe bestie cz 7. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s